piątek, 1 kwietnia 2016

Rozwód…



No cóż przyszła pora  na dokończenie zaczętego kiedyś projektu Farmers Wife. Długo się zbierałam , ale jak to bywa kiedy nam z czymś  nie  jest po drodze sporo to trwało .Trochę bloków zostało uszytych a na uszycie pozostałych już brakło mi cierpliwości, jako że zszywanie  niewielkich elementów to nie moja bajka.
Okres  ich szycia nie był jednak czasem straconym, wręcz przeciwnie przyniósł same korzyści. Nauczyłam się sama wykreślać  bloki, udoskonaliłam  swoje szycie metodą PP.

To nie był jednak łatwy rozwód o czym przekonałam sie  przez ostatnie  cztery tygodnie. Najpierw chciałam wykorzystać  uszyte bloki i przeszyć z nich poszewki.Niestety okazało się to niemożliwe. „Rozwścieczona „Farmers Wife na to nie pozwoliła.Potem przyszedł jakiś złośliwy wiosenny wirus, który skutecznie do dnia dzisiejszego umożliwia mi normalne  funkcjonowanie.Ot taka zemsta nieuszytej małżonki.

Nie zważając na przeciwności losu  siadam czasem do maszyny i  tym sposobem udało mi się skończyć nowy spory top o wymiarach 210x160cm.







Ot taka „ rozwódka”, czeka na lepsze czasy czyli wypikowanie.

Na koniec mała „ wisienka” zrobione przez mojego męża zdjecie  pieknych drzwi. Być może to będzie moja inspiracja do zrobienia wreszcie swojej pierwszej aplikacji.


Pozdrawiam wiosennie 

                                    Ewa…

piątek, 25 marca 2016

środa, 9 marca 2016

Droga.....




Moja przygoda z pikowaniem z wolnej ręki jest stosunkowo krótka .Sprawdziałam  pierwszy wpis z wypikowaną w ten sposób serwetą  pochodzi zaledwie z 5 lutego 2015 roku .Zatem  ma za sobą rok pracy. Zaczynałam swoją przygodę z najprostszą Elną ( o tym jak ją musiałam przystosować do pikowania pisałam w jednym z postów) . Teraz pikuje na najprostszej przemysłówce Juki DDL 8300N i pewnie tak już zostanie na długo i dobrze . Ten rok to rok ciężkiej ,ale i jakże przyjemnej nauki .Pamiętam jak zachęcona pikowanymi piątkami  Wiesi(  zainteresowanych odsyłam  tutaj )  śmiało ruszyłam do przodu .Ale im dalej było w las , tym było coraz gorzej .Stwierdzenie : „że niewiele umiem  i niewiele wiem   , towarzyszyło  mi  stale. Ale i ten rodzaj  „wymówkozy „  pokonałam za radą Wiesi, która powtarza że jest tylko jeden sposób  : ćwiczyć. I tak ćwiczyłam  codziennie na papierze i  na materiale aż do skutku.
Mój post jest odpowiedzią na  pytania jakie dostaję  co robić ,żeby się nauczyć pikowania z wolnej reki.
Odpowiedź jest tylko jedna : cel (FMQ) + decyzja ( tak albo nie ) + harówka ( codzienne ćwiczenia ręki ) to dopiero daje  efekt .
Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że będę  dzisiaj w tym miejscu gdzie jestem , odpowiedziałabym : „ nie da się „. Dzisiaj zaledwie po roku  wiem  ,że  jednak „da się „ .  Na mojej drodze jeszcze sporo pracy , wszak to dopiero początki nauki.

Póki co kolejne  poduchy skończone i mają się całkiem dobrze.






Żeby nie wiało nudą mały kontraścik


Sporo czasu zajęło mi nauczenie się ustawiania moich maszyn ,  tak aby tył pracy był dokradnie taki sam jak przód.


                                                                           


                                                                                                 Ewa…

wtorek, 23 lutego 2016

Jesienny Swirl.



Echa jesieni już dawno za nami,  a moje jesienny poduchy dopiero  teraz zostały ukończone.
Najpierw zrobiłam  projekt na papierze.




Potem przeniosłam go fragmentami na  top.



Kiedy kanapka była gotowa zabrałam się za pikowanie.Dla kontrastu użyłam dwóch kolorów nici. Swirl jest w odcieniach beżu , natomiast tło wypikowałam nicmi w kolorze ecru.

 

Efekt końcowy  jest oto  taki. Mnie się podoba . Nie wiem jak Wam ?





A propos nici to musiałam je lekko poskromić. Ponieważ  do pikowania używam nici do haftu, których nitka jest dość  śliska miałam problem z ich przechowywaniem .Kupioną kiedyś w markecie budowlanym taśmę dla elektryków wykorzystałam właśnie do tego celu. Niewielki kawałek taśmy załatwił sprawę.

 


                                                                                                     Ewa…

piątek, 19 lutego 2016

Wiosenna mozaika.




Moja wiosenna mozaika  to  68 kwadratów o szerokości 2.5x2.5 cala ułożonych całkiem przypadkowo .
Przy ich zszyciu wykorzystałam po raz pierwszy stopkę krawędziową 1/4cala.Szyło się zdecydowanie szybciej i  bez częstych odwiedzin „ działu prucia”.


Efektem końcowym jest bieżnik o wymiarach 30x16 cala.









Jako ,że  powierzchnia do szycia skosu  była mała postanowiłam   go  odszyć ręcznie. Co tu dużo mówić  efekt końcowy zdecydowanie lepszy niż odszycie maszynowe.





Na  koniec pozostając w temacie wiosennym mój parapetowy ogródek. 


Słonecznego weekendu  życzę.





                                                               Ewa…
Print Friendly and PDF
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...